Browsed by
Miesiąc: Grudzień 2017

Adopcja na Święta

Adopcja na Święta

Cud Bożego Narodzenia

Adopcja na Święta…

Minęły trzy lata odkąd jesteś z nami. Przy narodzinach dziecka liczy się dzień jego przyjścia na świat, wtedy rodzice po raz pierwszy mogą go zobaczyć, wziąć na ręce i przytulić.

Przy adopcji sprawa się bardziej komplikuje, bo tych dni ważnych jest znacznie więcej. Obok dnia biologicznych narodzin malca, mamy jeszcze dzień pierwszego z nim spotkania  i później dzień, który sąd uznaje za początek osobistej styczności, czyli w końcu możemy zabrać dzieciątko do domu i otoczyć je opieką, a wreszcie dzień, gdy sąd wydaje postanowienie orzekające o przysposobieniu.

W okresie Świąt Bożego Narodzenia zostaliśmy rodzicami adopcyjnymi

Dla nas początek rodzicielskiej przygody rozpoczął się tuż przed Świętami Bożego Narodzenia, w ostatnim już tygodniu Adwentu. Pod osłoną mroźnej nocy zabieraliśmy Cię z domu dziecka, położonego kilkadziesiąt kilometrów od naszego miejsca zamieszkania. Ileż wtedy było w nas uczuć: radości, podniecenia, szczęścia, a z drugiej strony przerażenia i obawy: jak to będzie, jakimi okażemy się rodzicami, czy sprostamy? Tak małe mieliśmy doświadczenie w opiece nad kilkumiesięcznym dzieckiem. Jechaliśmy wzdłuż lasów, pól przy blasku księżyca, milczący z tysiącami pytań, których nie wypowiadaliśmy, choć cisnęły się na usta. Ty spałeś sobie smacznie.

W domu popełniliśmy wszystkie błędy młodych rodziców i nocy nie miałeś spokojnej, przy tak źle założonej pieluszce. Ale trening czyni mistrza i wkrótce opanowaliśmy najważniejsze techniki pielęgnacyjne. Zresztą byłeś dla nas bardzo łaskawy, w domu dziecka nauczyłeś się sam zasypiać, w każdych warunkach. Obejmując się małymi rączkami czułeś się bezpiecznie. Mimo wielu naszych prób długo nie udawało się tego zmienić. Dopiero, gdy po raz pierwszy zachorowałeś, pozwoliłeś by tym razem sen zastał Cię w naszych ramionach. Nigdy nie mieliśmy też problemów z karmieniem, czy nieprzespaną nocą. Piłeś mleko zawsze szybko i do końca. Nikt nie nauczył Cię grymasić, wybrzydzać. W domu dziecka nie było indywidualnej pory karmienia, nie było rozkładania porcji na części. Jak nie zjadłeś to po prostu byłeś głodny. Nie przeszkadzało Ci światło, ani hałas – gdy byłeś śpiący zasypiałeś. Gdy leżałam z Tobą później w szpitalu, mama sąsiadującego z nami małego pacjenta, widząc jak sam zapadasz w objęcia Morfeusza niezależnie od warunków, w ciszy i w zgiełku, pytała zdumiona:

Skąd się biorą takie dzieci?

Pierwsze nasze wspólne Święta były czasem uczenia się wzajemnej miłości. Te magiczne dni sprawiły, że zacząłeś wreszcie się uśmiechać.

Dziś uśmiech nie schodzi z Twoich ust, masz tyle do powiedzenia, wszystko musisz zobaczyć i poznać. Słysząc o narodzinach Jezuska chciałeś śpiewać „Sto lat”, a łamiąc się opłatkiem życzyłeś mi bym dostała „samochód”, i to ten rajdowy, o którym sam tak marzysz. Zmieniłeś nas tak bardzo… na lepsze 🙂

 

Adopcja rodzeństwa

Adopcja rodzeństwa

Narodziny rodzeństwa adoptowanego dziecka

Adopcja rodzeństwa biologicznego
Adopcja rodzeństwa

Czy zastanawialiście się nad hipotetyczną sytuacją, dotyczącą narodzin brata lub siostry Waszego Adoptusia? Zgodnie z polskim prawem i Ustawą o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej –  podczas procedury adopcyjnej rodzeństwa nie powinny być rozdzielane, dotyczy to również nowo narodzonych dzieci. Oczywiście nikt nie zmusi rodziców adopcyjnych do przysposobienia kolejnego malca, jednak spora część z nich decyduje się na taki krok i z radością wita nowego członka rodziny.

Muszę przyznać, że nas taka wiadomość bardzo by rozradowała. Miłość do Tomusia sprawia, że i jego brat lub siostra nie mogliby nam stać się obojętni.

Jak wygląda adopcja rodzeństwa biologicznego dziecka przysposobionego?

Czując w sobie pragnienie kolejnego rodzicielstwa, postanowiliśmy przyjrzeć się bliżej tematyce adopcji rodzeństwa. Okazuje się, że nie jest ona tak prosta, jak mogłoby się wydawać i jak słyszeliśmy w ośrodku adopcyjnym podczas kursu. Tak naprawdę musimy mieć dużo szczęścia, by nowo narodzony potomek do nas trafił. Prawo gwarantuje nam wprawdzie pierwszeństwo dotyczące przysposobienia kolejnego malucha, poczętego przez rodziców biologicznych naszego Adoptusia. Jednak możemy się nigdy nie dowiedzieć o jego przyjściu na świat i oddaniu do adopcji. Dlaczego? Polski system adopcyjny nie jest doskonały i musi zgrać się ze sobą kilka czynników.

Kiedy mamy szansę dowiedzieć się o istnieniu brata lub siostry adoptowanego już dziecka?

Abyśmy w ogóle mieli szansę dowiedzieć się o braciszku, lub siostrzyczce naszego Tomka – dziecko musiałoby trafić do tego samego domu dziecka, w którym był nasz Synek. Ewentualnie do innej placówki, podlegającej pod nasz ośrodek adopcyjny. Warunkiem aby nas w ogóle skojarzono z nowo narodzonym dzieckiem powinno też być to samo nazwisko (a przecież w przypadku naszych maluchów często ojcowie są różni). Sytuacja jest łatwiejsza, jeżeli mama biologiczna wspomni o tym, że już jedno jej dziecko objęte jest systemem pieczy zastępczej,  wtedy ośrodek adopcyjny powinien odszukać rodzinę adopcyjną i poinformować ją o ich pierwszeństwie do adopcji rodzeństwa. Czy tak się jednak dzieje? Niestety nie zawsze. Rodzice adopcyjni muszą mieć jednak dużo szczęścia, by dowiedzieć się o nowo narodzonym maluszku.

Dar rodzeństwa

Możliwość wspólnego wychowywania się rodzeństwa biologicznego jest bardzo ważna, dzieci rozdzielone przez adopcję mogą się odnaleźć dopiero gdy będą pełnoletnie. Tych wzajemnie straconych lat nigdy nie odzyskają. A przecież brat, czy siostra to ogromny skarb, przyjaciel na całe życie.

Zastanawiam się, czy w tej kwestii można coś zmienić i ile rodzeństw z takich właśnie powodów nie ma możliwości by się połączyć, mimo otwartości rodziców adopcyjnych.

System adopcyjny

Miarą efektywności pracy ośrodków adopcyjnych jest też w dużej mierze liczba przeprowadzonych adopcji. Maluch, który dopiero przyszedł na świat z pewnością łatwo znajdzie nowych rodziców, spośród osób, które ukończyły już kurs adopcyjny w danym ośrodku i uzyskały kwalifikacje. Czy placówkom tym zależy więc na tak dokładnym analizowaniu sytuacji rodzeństwa malca? Niestety z moich obserwacji wynika też, że nie ma bliższej współpracy między poszczególnymi ośrodkami i to nawet w jednym województwie, funkcjonują one niejako niezależnie od siebie, różniąc się formą własności i organizacji.

A jakie są Wasze doświadczenia? 🙂