Akceptacja adopcji dziecka przez najbliższych

Akceptacja adopcji dziecka przez najbliższych

Dziadkowie a adopcja dziecka

Nie mogliśmy się Ciebie Wnusiu doczekać

W życiu każdego dziecka niezwykłą rolę odgrywają dziadkowie. Czasem mam wrażenie, że w przypadku adoptowanego maluszka, są wręcz bezcenni. Dziecko które żyło bez miłości gdy w końcu jej doświadczy to „chłonie jak gąbka”. Im więcej bliskich kochających członków rodziny – tym lepiej!

Uzdrawiająca rola Dziadków

W naszym przypadku to właśnie dzięki Dziadkom proces uzdrawiania Synka z okresu pobytu w szpitalu i w domu dziecka nabrał tak gwałtownego tempa. Chłopiec zaczął radośnie gaworzyć, a na jego twarzy zagościł uśmiech, oczy zaiskrzyły szczęściem.

Pierwsze spotkanie z dziadkami

Pamiętam pierwsze spotkanie Tomusia z Babcią i Dziadkiem. Przyjechaliśmy z nim na Święta Bożego Narodzenia jeszcze trochę przerażeni, sami niepewni swojej nowej roli Rodziców. Synek był z nami zaledwie od tygodnia. Dopiero uczyliśmy się opieki nad takim maleństwem. Postawiliśmy fotelik samochodowy z Maluszkiem, który nie spał tylko tak smutno patrzył.

Tych jego oczu pełnych rozpaczy nigdy nie zapomnę. Może dlatego, że nie przypuszczałam, że kilkumiesięczne niemowlę może wyrażać w swoim spojrzeniu taką rozpacz. W tym czasie Synek nie uśmiechał się, potrafił godzinami siedzieć lub leżeć bez ruchu, zastygły w obojętności. Otulał się tylko małymi rączkami. Takiego go przywieźliśmy.

Adopcja dla całej rodziny nie jest łatwa. Każdy musi mieć czas by się z nią osowić…

Pamiętam te pierwsze chwile takiej niepewności. Dla Dziadków to też nie była prosta sytuacja, choć nigdy w żaden sposób nie wpływali na naszą decyzję, to jednak wiedzieliśmy ze ją aprobują i cieszą się. Oni też musieli przejść długą drogę. My godziliśmy się z faktem, że prawdopodobnie nie będziemy rodzicami biologicznymi, a oni – że nie przytulą i nie zobaczą wnuków biologicznych. To nigdy nie jest łatwe, choć u każdego proces ten przebiega inaczej.
Rodzice Męża już nie żyli, więc mogli nas wspierać, tylko z nieba. Tomuś miał zaś szansę doświadczyć ziemskiej miłości tylko od jednych Dziadków.

Miłość Dziadków – najwspanialsza terapia

Widząc w jakim był stanie szybko przystąpili do działania, zabawom, tuleniu i całowaniu nie było końca. Maluszek początkowo bronił się przed bliskością. Z każdym dniem skorupa obojętności, która go otaczała stopniowo pękała. Cud Bożego Narodzenia sprawił, że zaczął się uśmiechać, a jego oczy nabrały blasku. Wracaliśmy z zupełnie innym „odmienionym dzieckiem”. Sami też przeszliśmy wtedy przemianę. Zyskaliśmy pewność i poczuliśmy się rodzicami.
Wiem jak dużo zawdzięczaliśmy Dziadkom, którzy tak bardzo nam pomogli w tym pierwszym okresie naszego wspólnego życia z Tomusiem.

To wielki dar móc liczyć na pełną akceptację adopcji ze strony najbliższych… zwłaszcza rodziców i rodzeństwa.

Nie każdy ma takie szczęście. Bywa, że rodzina nie akceptuje pojawienia się dziecka adopcyjnego. To bardzo boli. Czasem zaś traktuje takiego wnuka, jako „gorszego”. Takie podziały ranią nie tylko dziecko adopcyjne, ale i rodziców.

Czy miłość jest miłością, gdy stawiamy warunki. „Kocham Cię bo masz moje geny”.
Na szczęście niektórzy Dziadkowie, początkowo bardzo przeciwni procesowi adopcji, pod wpływem kontaktu z Dzieckiem zaczynają się na nie otwierać. Niechęć i obojętność topnieją, a maluch zdobywa ich serca.

Miłość nadaje sens naszemu istnieniu, to jedyne dziedzictwo, które po nas pozostanie. Jest wymiarem naszego człowieczeństwa… tylko kochając możemy być w pełni sobą. Pojemność ludzkiego serca jest ogromna im więcej miłujemy, tym bardziej się rozciąga… starczy w nim miejsca również na dzieci adopcyjne.

Teraz gdy jedziemy do dziadków nasz Synek kilkadziesiąt razy nam powtarza w samochodzie tylko jedno zdanie: „Nie mogę się doczekać”. A Babcia i Dziadziu witają go słowami „Wnusiu jesteś! Nie mogliśmy się Ciebie doczekać”.

Życzę wszystkim Dzieciom i Rodzicom adopcyjnym, by mieli pełne oparcie w najbliższych, by każda adopcja była wielkim świętem narodzin nowego członka rodziny, a nie czymś niechcianym, nieakceptowanym…


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *