Magyarország Komarom

Magyarország Komarom

Podróży z przyczepą campingową – ciąg dalszy…

Komarom – źródła termalne na Węgrzech

Uciekliśmy od pracy, obowiązków, przedszkola… jeszcze na parę dni, w ramach przedłużenia letniej przygody.
Decyzję o podróży podjęliśmy spontanicznie… niepewni do końca czy uda nam się ją zrealizować.

Gorące źródła na Węgrzech
Gorące źródła

Celem naszego wyjazdu stała się węgierska miejscowość, granicząca ze Słowacją o nazwie Komarom (to takie mini Hajduszoboszlo).

Są tu gorące źródła lecznicze, w których się kąpiemy. Węgry z nich właśnie słyną, tutejsi mieszkańcy szukali na swoich ziemiach ropy naftowej, a zamiast tego odkryli wody termalne 🙂 .  Najbardziej lubimy wieczorne kąpiele przy rozgwieżdżonym niebie, gdy jest spora różnica temperatur i znad basenów unosi się para. Gorąc płynącą z wody łagodzi chłodny wiaterek.

Oczywiście wyruszyliśmy z przyczepą campingową, jest jakaś magia w takim sposobie podróżowania 😉 .  Choć w warunkach jesiennych podróżujemy z piecykiem. Przez moment zastanawialiśmy się,  czy będziemy jedyni na polu campingowym. I okazało się, że sporo tu amatorów takiego relaksu, do tego stopnia że pole przepełnione. Znalazł się też jeden biwakowicz z namiotem.

Źródła termalne sprawiają, że kąpiel na świeżym powietrzu w każdych warunkach atmosferycznych staje się błogim relaksem.

Tomuś wymęczony całodzienną zabawą w wodzie,  zasypia wieczorem w ciągu zaledwie kilku chwil. Zwykle rozbrykany zaniemówił słysząc węgierską mowę. Żaden inny język nie zrobił na nim takiego wrażenia. Nasz camping graniczy z kompleksem termalnym Brigetio Gyógyfürdő Komárom, do którego możemy bez ograniczeń wchodzić i wychodzić, więc „moczymy” się praktycznie przez cały dzień.

Lubimy Węgry i to bardzo. Zresztą przed laty to właśnie tutaj wybraliśmy się na jedną z naszych kilku podróży poślubnych (nie mogąc spędzić miesiąca miodowego, podzieliliśmy go sobie na 4 części i jeden tydzień przypadał właśnie na Komarom). Marzyliśmy wtedy o dziecku i teraz to pragnienie się spełniło… stanowi niejako dopełnienie tamtych chwil. W końcu już nie sami, ale razem!


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *