Co mam zrobić, byś był pewniejszy siebie?

Co mam zrobić, byś był pewniejszy siebie?

Jak rozwijać pewność siebie u dziecka

Wczoraj na placu zabaw dwóch chłopców śmiało się z urody piegowatej i rudowłosej dziewczynki. Widać było, że jakoś ich intrygowała i wyraźnie szukali kontaktu. Potrafili to jednak wyrazić tylko w taki przykry i irracjonalny sposób. Już chciałam jakoś zareagować, ale mała świetnie sobie poradziła sama. Stanęła przed nimi wyprostowana, chwyciła się pod boki, zrobiła groźną minę i powiedziała:

„I co z tego, że jestem ruda i piegowata. Przynajmniej jestem wyjątkowa.”

Jej pewność siebie sprawiła, że chłopcy stracili resztki animuszu i przyjęli nietęgą postawę. Jeszcze próbowali z niej żartować, ale coraz bardziej im nie wychodziło. Po chwili odeszli, a dziewczynka dalej wesoło się bawiła.

I wiecie, co sobie pomyślałam? Że wspaniale przygotowali ją do życia jej rodzice. Nauczyli, jak sobie radzić w trudnych sytuacjach. Pokazali, że „inność” nie jest powodem do wstydu, lecz czymś cennym i wartościowym, a do typu urody nie warto przywiązywać, aż tak dużej wagi.

Jak rozwijać pewność siebie u dziecka
Jak rozwijać pewność siebie u dziecka

Recepta na budowanie pewności siebie u dziecka

Przypomniał mi się wtedy mój kolega z dzieciństwa. Był inteligentny, ale do przystojnych nie należał. Niski, z mocno odstającymi uszami. No nic tylko mieć kompleksy. Mimo całej mojej sympatii muszę stwierdzić, że należał do najbrzydszych młodzieńców, jakich znałam. Jego ojciec był profesorem psychologii, a ja mogłam naocznie się przekonać, jak mądrości, wynikające z tej nauki mogą odmienić życie. Chłopiec został świetnie wyposażony przez rodziców, którzy nauczyli go kochać siebie i wpoili przeświadczenie, że jest kimś fajnym, wartościowym i niczym się nie różni od innych.  

Jemu  nie można było dokuczyć, on znał swoją wartość. Nigdy by nawet nie pomyślał w taki sposób, że jest brzydki, lub czegoś mu brakuje.

Ja w porównaniu z nim byłam piękna, a jednak nigdy nawet w połowie nie poczułam się tak pewnie ze swoją uroda, jak on.  Wystarczyło, że ktoś się zaśmiał i powiedział:

„A to, że mam zbyt okrągłą twarz”, „A to, że za bardzo rude włosy”

i już się przejmowałam.

Jak chorągiewka, która wiała to w jedną, to w drugą stronę, w zależności od tego jak ktoś dmuchnął. Byłam ciekawa, co takiego sprawiło że mój kolega czuł się tak dobrze ze sobą. Stało się to tematem naszych rozmów. Odpowiedź była prosta.

Rodzice spędzali z nim od najmłodszych lat bardzo dużo czasu i na każdym kroku dawali mu odczuć, że jest kimś wyjątkowym. Często też o tym mówili, zwracali uwagę na jego mocne strony.  Doceniali każde, najdrobniejsze osiągnięcie i celebrowali je, jakby co najmniej zdobył nagrodę Nobla. Niby nic, a jednak – efekt był niezwykły.

Chciałabym, by mój adopcyjny Synek miał taką pewność siebie, by nigdy nie pozwolił sobie odebrać tego wewnętrznego przeświadczenia, że jest Kimś ważnym, wyjątkowym i jedynym. I to bez względu  na wszystko! By nie musiał nikomu nic udowadniać, tylko szedł do przodu, realizując marzenia i wypełniając swoje powołanie.

Może zaciekawi Was też wpis o tym, co może zdziałać wiara w dziecko – Samospełniająca się przepowiednia.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *