To przecież dziecko – jeden lizak mu nie zaszkodzi

To przecież dziecko – jeden lizak mu nie zaszkodzi

Jak oduczyć dziecko jedzenia słodyczy? Jak zniechęcić je do nadmiernego spożywania cukru? Czy zawsze musi być to trudne wyzwanie okupione płaczem i buntem?

jak odzwyczaić dziecko od słodyczy i cukru
Jak oduczyć dziecko jedzenia słodyczy?

Zastanawiasz się jak oduczyć Twoje dziecko jedzenia słodyczy? Przecież tak za nimi przepada, a Ty kochając je uwielbiasz sprawiać mu przyjemność i zaspokajać drobne zachcianki. Co jednak zrobić, gdy dziecko staje się uzależnione od cukierków, czekoladek, ciastek, galaretek i innych łakoci? Czy łatwo jest zmienić jego nawyki żywieniowe i sprawić, że będzie jadło mniej cukru?

Zniechęcenie dziecka do słodyczy – prosty, sprawdzony sposób

Pewnie jest wiele sposobów na uniezależnienie czy też zniechęcenie dziecka do słodyczy. U nas sprawdził się jeden… Do dziś nie mogę się nadziwić, jak z rodziny jedzącej cukier pod różną postacią staliśmy się „bezcukrowcami”, a najłatwiej i najszybciej zmienił swoje nawyki żywieniowe nasz kilkuletni Synek.

Gdy Tomuś był malutki, dotarłam do badań naukowych, zachęcających do niewprowadzania do diety dziecka żadnych łakoci. Z tych opracowań wynikało, że u maluchów, które w ogóle nie jedzą słodkości we wczesnym dzieciństwie, bezpowrotnie zanikają pewne komórki receptorowe, odpowiedzialne za odbiór bodźców smakowych. W efekcie nie odczuwają one przyjemności wynikającej ze spożywania cukru.  Nie wiem ile w tym prawdy, w każdym razie uznałam to za doskonały sposób na całkowite uniezależnienie Synka od słodyczy. Rzeczywistość szybko zweryfikowała moje plany.

W Polsce dzieci na każdym kroku częstowane są łakociami. Otrzymują je nie tylko od najbliższej rodziny i znajomych, lecz także i całkiem obcych osób. Więc jak oduczyć dziecko jedzenia słodyczy? Czy to w ogóle możliwe?

W naszym społeczeństwie dzieci na każdym kroku dostają od dorosłych a to cukierki, a to czekoladki, ciastka czy lizaki.  Dziadkowie, ciocie, wujkowie, rówieśnicy i ich rodzice, panie w żłobku, a później w przedszkolu, pielęgniarki, panie w sklepie, ba nawet lekarze dla „małego dzielnego pacjenta” zawsze potrafią znaleźć coś smakowitego i oczywiście słodkiego.

Wobec tak wzmożonego ataku cukru niemal z każdej strony zaczęłam wprowadzać różne drobne ustępstwa. Początkowo miał to być tylko lizaczek, kostka czekolady, czy galaretka i to tylko sporadycznie. Nawet nie wiem kiedy stało się to codziennością, a Tomuś bezpośrednio po powrocie z przedszkola do domu domagał się tylko jednego – słodkości. Próbowaliśmy ograniczać cukier w jego diecie, wprowadzać różne zakazy, ale potem pojawiała się osoba z zewnątrz, która częstowała malca łakociami, a gdy sprzeciwialiśmy się zawsze słyszałam ten jeden argument:

„Przecież jeden lizak, czy jeden cukierek mu nie zaszkodzą. To tylko dziecko i ono musi jeść słodycze”

Nawiasem mówiąc to dziecko w pewnym momencie stanie się dorosłe i wtedy ten argument, „że musi bo to normalne u dzieci” zamieni się w stwierdzenie, „że nie powinno, bo to szkodzi”. Nagle okaże się, że nadmierne spożywanie cukru prowadzi do otyłości, cukrzycy oraz rozwoju różnych chorób i najlepiej jeśli w ogóle wyeliminuje się go z codziennej diety. Tylko, że wtedy zwykle trudno się przestawić, a słabość do słodyczy gdzieś w nas pozostaje.  

Jak oduczyć dziecko jedzenia słodyczy? Jak odzwyczaić od cukru?
Jak oduczyć dziecko jedzenia słodyczy

Co robić, gdy dziecko uzależnione jest od cukru i na każdym kroku domaga się słodkości?

U nas zadziałało coś niezwykle prostego, choć byłam przekonana, że to będzie długa i bardzo trudna walka. Mało wierzyłam też w sukces.

Jak wiecie choruje na reumatoidalne zapalenie stawów (czyli inaczej rzs). Jedną z metod leczenia tego schorzenia (choć nie uznawaną przez większość lekarzy klinicznych) jest odrobaczanie organizmu.  Nie chcę wchodzić w szczegóły kuracji, bo nie to jest przedmiotem mojego wpisu (więcej pisałam o tym tutaj), w każdym razie reumatolog przepisując mi leki wyraźnie zaznaczył, ze mam wyeliminować cukier podczas kilkumiesięcznego leczenia. To samo muszą zrobić najbliżsi członkowie rodziny. Inaczej kuracja nie ma sensu.

Jak odstawiliśmy słodycze u kilkuletniego dziecka?

Pierwsze myśli, jakie przyszły mi wtedy do głowy dotyczyły Tomka. To niemożliwe, nie uda się sprawić, by nie jadł słodyczy. Jest tak uparty, że tygodniami będzie trwała walka. Nawet z ograniczeniem będzie ciężko.

Do reumatologa jechaliśmy aż do Gdyni, a więc niemal całą Polskę, stąd połączyliśmy tą wizytę z kilkudniowym wypoczynkiem nad morzem. Wyszłam z gabinetu i pierwsze co oznajmiłam Mężowi i Tomusiowi to zalecenia lekarza, dotyczące usunięcia cukru z naszej diety i to na wiele miesięcy. Zaczęłam w dziecięcym uproszczeniu opowiadać Synkowi o robakach (pasożytach), że czasem przemieszczają się one do stawów lub mięśni i atakują je, przez co nie mogę ruszać ręką lub nogą.  Mówiłam, że gdy nie będą miały cukru pod wpływem leczenia wyginą. Jednak musimy wszyscy przejść tą kurację i zmienić dietę.

Męska decyzja – moje dziecko już nie je słodyczy

Tomuś wysłuchał, przytaknął i w tym momencie postanowił, że już nie je słodkiego. Gdy wróciliśmy do wynajętego nad morzem pokoju, na stole leżały jeszcze jego ulubione galaretki, które rankiem przed samym wyjściem smakowicie zajadał. Myślałam, że zaraz jak je zobaczy będzie się znów ich domagał. Jednak nic takiego się nie stało.

Od tej pory mogły być w zasięgu ręki Synka, a on je omijał, jakby nie istniały. Dla mnie i Męża odstawienie słodkości było bolesne i okupione wielkim trudem. Moje kilkuletnie dziecko tak po prostu przestało jeść cukier pod każdą postacią. Wystarczyło, że w najprostszy sposób wytłumaczyłam mu dlaczego. Nie było zakazów, ograniczeń, buntu, szantażu czy płaczu.

Moje obawy – konfrontacja decyzji z bliskimi

Obawiałam się, ze kontakt z dziadkami odmieni jego postawę, wszak czekały tam na niego czekoladki i inne przysmaki. Jak tu nie rozpieszczać jedynego, ukochanego Wnusia. Synek, gdy tylko zobaczył słodkości od razy oznajmił wszystkim, że On już nie je cukru, bo pan doktor tak zalecił.

Minęły trzy miesiące, nadal są u nas w domu galaretki, krówki, ciastka. Teraz już nikt nie zwraca na nie uwagi. Leżą bo leżą, czasem odwiedzają nas jakieś łasuchy. Tomuś po przyjściu z przedszkola sięga po jabłko lub gruszkę. Ja czasem z nostalgią zerknę na łakocie, przypominając sobie dawne smaki. Ale zaraz potem mam zakodowany ból stawów, towarzyszący każdej słodkiej przyjemności.

To zadziwiające z jaką łatwością przenosimy własne ograniczenia i wyobrażenia rzeczywistości na dziecko, zapominając że jest ono odrębną istotą. Nawet kilkuletni maluch ma już swoje zdanie na każdy temat (no może prawie na każdy). Coś, co dla nas może być bardzo trudne, dla niego może okazać się proste i pozbawione jakiegokolwiek wysiłku. Moje dziecko widząc, jak cierpię z powodu bólu stawów w jednej chwili przestało jeść słodkie. Przyszło mu to tak łatwo, że do dziś nie mogę się nadziwić. Nawet teraz nasz wyjazd wakacyjny nic tu nie zmienia.

Dziecko potrafi zaskoczyć… wystarczy dać mu szansę i czasem tylko wytłumaczyć , że słodycze szkodzą, docierając z argumentami do jego serca.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *