Za starzy na adopcję…

Za starzy na adopcję…

Małżeństwo za stare na adopcję

Karolina i Maciek szukali się długo. Każde z nich zdążyło już zaakceptować życie w pojedynkę. Gdy się poznali zrozumieli, że od zawsze byli sobie przeznaczeni. Tylko dlaczego los tak późno ich połączył? Prawdziwa miłość nie zna ograniczeń i musi się dzielić. Obydwoje od zawsze chcieli mieć dzieci. Jeszcze tliła się w nich nadzieja, że może jednak uda się oszukać czas.

„Przykro mi, nie ma już szansy na poczęcie potomstwa. Za późno” – słowa lekarza brzmiały jak wyrok.

Jeszcze próbowali, jeszcze wierzyli, że zdarzy się cud… Nie zdarzył się.

„Adoptujmy dziecko!”

Im więcej o tym myśleli, tym większą odczuwali radość. Początkowe obawy szybko zniknęły. Pewni swojej decyzji udali się do ośrodka adopcyjnego. Tam usłyszeli, że mają za krótki staż małżeński. Odczekali 2 lata i wrócili w to samo miejsce. Tym razem dowiedzieli się, że są za starzy.

„Jak to? Nam nie zależy na małym dziecku, chętnie zostaniemy rodzicami starszego”.

„Przykro nam za późno. Nie przyjmujemy już osób w tym wieku”.

Znów poczuli, że po raz kolejny zabito w nich nadzieję. Po pierwszym załamaniu zebrali jednak siły i postanowili walczyć. Próbowali jeszcze w innych ośrodkach. W końcu poszukali dobrego prawnika, który potrafił im pomóc. Dzięki jego interwencji ośrodek zmuszony był ich przyjąć. Uzyskali kwalifikację na adopcję dziecka powyżej 10 roku życia.

Dziecko za stare na adopcję

Małgosia dość wcześnie trafiła do domu dziecka. W jej rodzinie od zawsze obecny był alkohol i przemoc. Należała do tych dzieci, o które rodzice biologiczni potrafili walczyć z całych sił. Zwłaszcza wtedy, gdy tylko usłyszeli, że może „iść do adopcji”.

„To nasze dziecko i nikt nie ma do niego prawa”.

Każde zwycięstwo sprawiało jednak, że przestawało im zależeć. Coraz rzadziej odwiedzali córkę, aż w końcu przestawali. Małgosia czekała. Sytuacja powtórzyła się jeszcze dwa razy. Dlaczego Sąd tak bardzo im wierzył? Gdy ostatecznie pozbawił ich praw rodzicielskich Małgosia skończyła 11 lat.

Podczas swojego pobytu w DD napatrzyła się na odejścia innych wychowanków. Część z nich trafiała do adopcji. Wiedziała dobrze, jak to wygląda. Za każdym razem pojawiali się „miły pan i miła pani” i odwiedzali jedno z dzieci. Przywozili prezenty i słodycze. Wszystkie spotkania odbywały się w specjalnie do tego celu przeznaczonym pokoju. Widziała radość na twarzy wybranego dziecka. Słyszała, jak „ciocie” mówiły, że teraz będzie miało nowych rodziców.

Małgosia marzyła o mamie i tacie. Wierzyła, że i po nią tak przyjadą. Ale „miły pan i miła pani” zawsze zabierali małe dzieci. Próbowała zatrzymać swój rozwój. Garbiła się, by wyglądać na mniejszą. Naśladowała młodsze dziewczynki. Raz zakradła się nawet do pokoju spotkań. Gdy pojawiło się w nim małżeństwo prosiła, by to ją wybrali. Woleli 5-letnią Hanię.

„Jesteś za stara na adopcję, takich jak my nikt nie chce” – uświadomiła ją nastoletnia Zuza.

Tego dnia Małgosia miała wrażenie, że pękło jej serce.

Zuza myliła się. Karolina i Maciek przekroczyli próg DD kilka miesięcy później. Małgosia stała się całym ich światem.

„Wywalczyliśmy sobie Ciebie Córeczko”.

Pierwsze pół roku ich wspólnego życia nie należało do łatwych. Małgosia zachowywała się tak, jak kilkuletnie dziecko. Cały czas bała się, że zostanie oddana, gdy tylko nowi rodzice odkryją jej prawdziwy wiek.

Karolina i Maciek nie są wyjątkiem. Problem „za starych na adopcję” małżeństw istnieje. Mam nawet wrażenie, że coraz bardziej się nasila. A przecież stanowią oni często nadzieję dla nastoletnich „za starych” dzieci.

Zapraszam Was również na wpis Tylko mnie przytul.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *